Może nie tak międzynarodowo, ale sam miałem wkład w wykopaliska archeologiczne koło Słupska.
W ramach budowy obwodnicy, postanowiono trochę pogrzebać w ziemii.
W czerwcu, po maturalnych trudach z kumplami postanowiliśmy zahaczyć się do jakiejś pracy. Los chciał by to były prace archeologiczne. Generalnie robota była przyjemna. Wstawało się ok. 5:30 by przejechać na rowerze 10-12 km i zacząć pracę od 7:00. Przysługiwały nam 2 przerwy: jedna 30 minutowa druga 15 minutowa, a samą pracę kończyliśmy o 15. Stawkę mieliśmy całkiem niezłą, bo za 3 tygodnie pracy w czerwcu dostawaliśmy na rękę 1200 zł, a we wrześniu za miesiąc roboty wyciągaliśmy 1600 zł (na rękę). Jak na posiadanie samego wykształcenia średniego, bez zawodu, licencjatu etc. to płacili całkiem nieźle. Poza tym czerwiec był najpiękniejszym miesiącem, ponieważ co chwilę przez nasze miejsce pracy przetaczały się opady atmosferyczne co było równoznaczne z rwaniem laczka pod plandekę i modlitwą by deszcz nie przestawał padać co najmniej do godziny 15 (oczywiście płacono nam za to siedzenie). Sama praca dla kogoś kto jakiś czas ćwiczył była dosyć przyjemna, bo na początku musieliśmy iść po tym co zepchnął spychacz i przekopywać kilkadziesiąt arów ziemi, które później wygładzaliśmy motyką. W międzyczasie trafiały się jakieś stare skorupy, ale po kilku godzinach pracy mało kto się po nie schylał, nie chcąc narażać pleców na jeszcze większy ból.
Po przygotowaniu stanowisk, przyjeżdżała nawiedzona kierowniczka (tutaj minus dla tej pani za brak wody dla pracowników, co przy czerwcowych upałach doprowadzało wszystkich do ****icy), rysowała jakieś kręgi wokół czarnych plam w ziemi i kazała nam robić samą szpachelką przekrój poprzeczny tego kręgu na 0,5-1m (mało kto się bawił szpachelką, tylko przy lekkim skręcie tułowia kierowniczki w inną stronę chwytaliśmy się za łopatę i przy jej użyciu w kilkadziesiąt sekund powstawał wymagany przez nią wkop). Później fotografowanie tego stanowiska i na następną wiochę.
Generalnie praca była zajebista. Dużym plusem była wiejska patologia, która tam pracowała i zapewniła nam parę atrakcji które można długo wymieniać.
http://www.gp24.pl/apps/pbcs.dll/art...UPSK/153595881 tutaj nawet znajdzie się filmik z tych prac wykopaliskowych. Pewnego dnia w jednym z tych wkopów znaleźliśmy menela totalnie zalanego i nie czającego bazy

.
Edit: Kamyk, ja akurat studiuję historię w Szczecinie, ale taka małą sugestia... jeżeli będziesz kierownikiem takich wykopalisk to mogę tylko pozazdrościć bo u nas kierowniczka w sezonie potrafiła wyciągać 3-4 k, oprócz rysunków to nic nie robiła, tylko poganiała innych.
Jeżeli jednak będziesz tym poganianym (a jeżeli to jeszcze będzie za darmo w ramach praktyk) to szczerze Ci współczuję, bo po pracy na stanowisku, gdzie (o zgrozo!) dominuje glina (ponoć lepiej przechowuje obiekty archeologiczne w ziemii od piachu), to Ci szczerze współczuję, bo po każdym dniu będziesz bardziej zjebany niż koń po westernie

.