|
Cantoro bym jednak zostawił. Jest co raz słabszy to fakt, ale na najwazniejsze mecze potrafi się zmobilizować. Co innego Łobo, ta padaczka nawet z maxymalnym zaangażowaniem pewnego poziomu nie przeskoczy. Małecki jak wychodzi na boisko to cale serce wkłada w grę. Nie muszę dodawać, że juz w tym momencie nie odstaje indywidualnymi umiejętnościami od Wojciecha. Musi więcej dostrzegać lepiej ustawionych partnerów i to wszystko.
. .
|