Mareq napisał(a):

Nie w takim znaczeniu jak Ty to próbujesz tłumaczyć .
To są zupełnie dwie różne materie
Pierwsza dotycząca przyjęcia umowy międzynarodowej , która musi być ratyfikowana przez każde państwo stronę aby ich wiązała swoją mocą prawną
Druga dotyczy sposobu podejmowania decyzji czy to w Radzie Europejskiej czy w Radzie Unii .
To są dwa różne światy i ,,ignorowanie' '(prawdziwe było by wtedy gdyby np po 4 mc Irlandia dostała dokładnie taki sam ,,kotlet" , bez żadnych wyjaśnień , przemyśleń i dyskusji) referendum (notabene nie po raz pierwzsy ale już trzeci , więc straszenie jakimś precedensem jest nie ma miejscu) nie ma żadnego przełożenia na podejmowanie decyzji w Unii .
|
Mareq otóż to Ty nie rozumiesz.
Formalnie te sprawy się różnią, ale co do idei i zasady to są identyczne. Otórz jedno z Państw nie zgadza się na wejście w życie aktu prawnego, do którego wejścia w życie wymagana jest zgoda wszystkich krajów członkowskich - w tym przypadku
umowy międzynarodowej. Zauważ, że ignorowanie "weta" (pisze w cudzysłowiu ponieważ decyzje Rady Europejskiej nie mają mocy prawnej) podczas obrad RE to znaczniej mniejsze gatunkowo "przestępstwo" niż zmuszanie jakiegokolwiek państwa do ratyfikacji umowy międzynarodowej. Nie sądzisz? Stawiam tezę, że takie, niemające nic wspólnego z demokracją zagrywki mogą się w przyszłości stać się standardem.
Ty twierdzisz, że tak nie będzie ale argumenty nie przemawiają na Twoją korzyść. Irlandia po raz kolejny głosuje 2 raz, Francja nie musiała... Jak to jest? To nie jest zagrożenie dla demorkacji? Oczywiście, że precendens już był, ale to że dziś taka sytuacja się powtarza to tylko potwierdzenie moich słów.