Patrzac na nasza porazke z TT (w kontekscie ich dotychczasowych 8 meczow w premier, w ktorych nic nie wygrali, a 6krotnie przegrali) trzeba sobie uzmyslowic, ze polska pilka klubowa jest na dnie. Lech awansowal z dosc przecietna Austria czystym przypadkiem.
Ta prawde trzeba sobie zakodowac na przylosc. Niech jeden sezon chwaly (Lazio) nie stanie sie takim samym tematem jak Wembley'73 dla reprezentacji, bo ostatnia passa jest raczej smutna: Valerenga, Tbilisi, Guimaraes, slaby jak barszcz Tottenham. Udalo sie tylko z Iraklisem, ktory tez byl wowczas slaby

, ale Mijajlovic kopnal fartownie pilke w 90min...
Slabe przygotowanie atletyczne w lidze pociaga za soba slabe tempo gry, a potem na tle przecietnych, ale wybieganych, grajacych szybka pilke ekip zagranicznych wygladamy jak zolwie, a komentatorzy mowia o bezradnosci. To raczej bezsilnosc. Doslowna, kondycyjno-silowa. Ale tego nie przeskoczymy, bo kiedy przyszedl Petrescu i po slabych wynikach fizycznych (porownal to wowczas do srodka tabeli drugiej ligi wloskiej) zaordynowal odpowiedni kierat, czesc zawodnikow sie posypala, czesc sie... zbuntowala.