Wyświetl pojedynczy post
Uran235
Senior Member
 
Od: 08.2005
Skąd: Łódź

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#2088
Stary 19.10.2008, 15:57
flamengista napisał(a):Wyświetl post
Mam jednak zupełnie inne zdanie.

Po pierwsze - ile naszych klubów pożycza pieniądze z banku? I jakie są to kwoty? Przecież dzięki wymogom licencyjnym zadłużenie klubów jest minimalne. Więc nie wiem czemu zakładasz, że będziemy mieć kłopoty.
Bo żaden klub nie dostaje wszystkich przewidzianych w budżecie środków już na początku roku, nie trzyma też milionów na koncie w banku. Pieniądze do klubów wpływają stopniowo każdego miesiąca i stopniowo każdego miesiąca wypływają. Nasz problem będzie taki, że większość naszych klubów wydając większe kwoty korzysta z kredytów, czasem krótkoterminowych, ale jednak. Problem polega na tym, że polska piłka nie ma marki, nie jest uznawana za biznes, tylko za fanaberię kilku bogatych frajerów i bandy kiboli( nie moje zdanie tylko powszechnie krążąca opinia, którą propagują media). Niemiecki średniak, który nie ma problemów z płynnościa finansową, kredyt dostanie, polska drużyna, nawet czołowa z kredytem może mieć problem. Do tego dochodzi jeszcze jedna poważna kwestia. Nasze kluby potrzebują znacznej poprawy marketingu, potrzebują lepszych sponsorów, a obecna sytuacja nie sprzyja inwestowaniu. Nam trudno będzie utrzymać nawet obecne, zbyt wolne, tempo rozwoju, bo dla poważnych firm/banków polski futbol to nie jest biznes i tym różnimy się od zachodu, bo tam futbol jest uważany za biznes i to rentowny i stabilny.

flamengista napisał(a):Wyświetl post
Jeśli natomiast chodzi o ligi zachodnie - kryzys się odbije im czkawką, to pewne. Nie wiem skąd twój optymizm:


Po pierwsze - popatrz na trybuny w Anglii, Hiszpanii a nawet w Niemczech. 80% widowni stanowią nie prawdziwi kibice, a klienci - dla których mecz jest taką samą atrakcją jak kino, teatr etc. I w sytuacji, gdy część z nich straci pracę, albo gdy zaciągnięty kredyt będzie znacznie bardziej ciążył - wypady na stadion będą jednym z pierwszych wydatków do obcięcia.

Typowy "kibic-klient" wydaje w Anglii blisko 1000 funtów rocznie na karnety, jedzenie na meczu i akcesoria sportowe (koszulki, breloki, czapki, szaliki etc.). Myślisz, że w obecnej sytuacji dalej będzie wydawał pieniądze na takie "pierdoły"? Nie, po prostu siądzie w starej koszulce swojego klubu przed telewizorem i też sobie oglądnie mecz. Za znacznie mniejsze pieniądze.

Tymczasem przychody naszych klubów z tytułu sprzedaży gadżetów są śmiesznie małe. Większy problem to wpływy z biletów - ale i tu spadek będzie stosunkowo niewielki, bo mimo wszystko bilety na stadion nie są u nas specjalnie drogie.
No właśnie tu jest pies pogrzebany. My musimy walczyć o nowych "klientów", bo obecnych jest stanowczo zbyt mało, tym samym mało pieniędzy trafia do kas klubowych. Na zachodzie była wyraźna tendencja zwyżkowa, "klienci" wydawali coraz więcej i samych "klientów" było coraz więcej. Zachodnie kluby nie muszą się martwić o zwiększanie profitów, im wystarczy jeżeli przychody pozostaną na podobnym poziomie, nie muszą walczyć o nowego "klienta". W Anglii nawet jeśli część kibiców zrezygnuje z przychodzenia na stadion, to są następni, którzy na stadion chcą przyjść, nawet okazjonalnie, to wystarczy, bo na wielu stadionach w GB popyt przewyższa podaż.
Odpowiedz cytując