|
Teraz już tak na chłodno, bo wczoraj pomieszanie piwa z emocjami dało lekko rozgrzany łebek.
Bez dwóch zdań zagraliśmy o 3 klasy słabiej niż z Czechami, ale prawdą jest też fakt, że gra się tak jak przeciwnik pozwala. Czesi chcieli bardziej ofensywnej gry to ją mieli. Graliśmy z nimi otwarcie, nie baliśmy się wyjść 5-6 zawodnikami do akcji ofensywnej, narażając się na kontry, bo i Czesi grali podobnie. Słowacy z kolei byli potwornie skomasowani. Zarówno w formacji obronnej jak i w pomocy. Zacieśniony środek pola pozwalał na szybkie rozbijanie naszych akcji. Do tego jakość murawy... Owszem jedni i drudzy mieli taką samą, ale chyba nie ma sensu porównywania jej do tej ze Stadionu Śląskiego. Z przodu stał Sestak z Vittkiem i nic więcej, zaś z tyłu wszystko było skupione w jednym niemalże miejscu i przesuwali się na tyle dobrze, że nijak było tego rozklepać, ani przerzucić, ani pójść 1 na 1, bo zaraz doskakiwało 2-3 kolejnych rywali. Wyjątkiem w zasadzie była akcja kiedy to zdobyliśmy bramkę, ale tam naprawdę masakryczną pracę wykonał Kuba z Pawłem, który mimo, że mógł sam za.......ić ile fabryka dała, postanowił rozegrać z Ebim co dało gola.
Druga rzecz. Szukaliśmy cały czas przerzutów. Słowacy bądź co bądź słabi fizycznie nie są. Nie należą może do olbrzymów ale z takim Ebim czy Kubą główki spokojnie wygrają.
Kolejna sprawa. "Siwy" jak go nazwaliście, powiedział po tym meczu najprawdziwszą prawdę. O wyniku nie zdecydowały błędy całej drużyny, tylko błędy indywidualne. Niestety, niektórzy widać nie do końca wiedzą, że piłka nożna to sport gdzie wygrywa ten co popełnia najmniej błędów. Nasi zrobili o dwa za dużo. Jeden - karygodny, dokonał go Boruc. Fakt, krzyknąłęm po tej bramce: ****A! Ale na pewno nie będę wieszał psów na Arturze, bo ilość dobrych interwencji w polskiej reprezentacji przewyższa te złe o kilkadziesiąt razy. Chyba nie muszę przypominać EURO czy MŚ , gdzie gdyby nie Boruc to nasze porażki z Niemcami czy Chorwacją wahałyby się od 4-0 do 6-0, zaś mecz z Austriakami rozstrzygnąłby się po 20 minutach. Drugą bramkę zawalili nasi obrońcy. Szczerze powiedziawszy nie wiem jak tego dokonali, że stali przy bramce, zaś dwóch Słowaków na 16 metrze mogło se rozegrać piłkę jak chciało. Jeden oddał strzał, rykoszet, słupek , dezorientacja Boruca i bodaj Wasilewskiego, dobitka, gol... I tyle... 2:1 i cześć.
Krytykujecie tu Roberta Lewandowskiego czy Krzynówka, tylko że nie zauważacie, że ten jeden wszedł na ostatnie 3 minuty, zaś drugi na bodaj 6 i wymagacie, żeby od razu zrobili 4 akcje ofensywne, zdobyli po 2 gole, co skutkowałoby tym, że wygralibyśmy 5:2...
Dla mnie na większą krytykę zasługuje decyzja o zdjęciu z boiska Brożka. Pominę fakt, że Beenhakker zachował sie dość niesympatycznie z łaską dziękując Brożkowi za mecz. Bardziej chodzi o to, że Brożek grał naprawdę dojrzale. Nie notował jakichś złych zagrań. Cały czas szukał gry z pierwszej piłki. W ogóle zadziwiające jest to, że on bał się uderzyć wtedy przy bramce i wolał rozegrać z Ebim, bo jak sam powiedział: "Byłoby gadanie, że zepsuł a że mógł podać." Tak, typowa polska mentalność. Wcale mu się nie dziwię, że wolał podać, bo rzeczywiście ewentualne pudło skończyłoby się tym, że Leo zdjąłby go zaraz po tym i wpuścił Krzynówka... Dziwi mnie że nie zszedł Ebi, który przy całym szacunku dla jego osoby za mecze z el.EURO 2008, jednak teraz gra słabo.
Kolejna sprawa która mnie potwornie niepokoi to w pewnym sensie brak zaciętości, piłkarskiej złości. Można .......ić jak Szpakowski, kiedy zdobyliśmy bramkę, że "WIDAĆ TĘ ZŁOŚĆ I AMBICJĘ, BO SIĘ CIESZĄ" ale ja osobiście wymagam czegoś więcej. Czegoś takiego co widziałem w meczu z Czechami. Prawdziwej euforii, pozytywnie rozgrzanego łba, pełnej koncentracji od początku do końca, walki o każdą, nawet najbardziej przegraną piłkę, a przede wszystkim włączania się do akcji ofensywnych naszych obrońców ze skrzydeł (wczoraj Wasilewski i Wojtkowiak). No niestety chłopcy owszem, włączali się, ale co z tego skoro nie przynosiło to efektu...? Pewnie zostanę zjedzony przez niektórych zjechany ale gra Krzynówka w meczu z Portugalią stosunkowo mi się podobała. Nie grał zbyt rewelacyjnie ale biorąc pod uwagę zajebistą sytuację w klubie było całkiem przyzwoicie... Czego nie można np powiedzieć o Wawrzyniaku, który gra regularnie, ale zrobił 3 setki dla Czechów...
|