niestety czasy zrobiły się takie, że nawet rodzonemu bratu wierzyć nie można a co dopiero badaniom opinii publicznej

(próba żartu oczywiście o tym bracie, jakby emotka nie pomogła).
W zależności, kto zamawia badania można przewidzieć wyniki tychże, nie ma samobójcy, który chciałby finansować opinię, że jest przegrany.
Wczoraj spędziłem miły wieczór z ludźmi, którzy kibicowanie bardzo po małyszowsku i kubicowsku rozumieją, na dokładniejsze przyglądanie się niuansom nie mają ani czasu ani chęci.
A ich opinia była zdumiewająco zgodna: jak się Donald nie ugnie to w końcu pokaże, że ma jaja.
Kto wie, czy takich osób nie jest wystarczająco dużo, by politycy sobie policzyli, że takie ryzyko może się im opłacić, o dojściu do niezłej kaski też nie należy zapomnieć.
Tak 70/30, że poleci wg scenariusza Gwiaździstego, tak mi się wydaje.