|
Jak mecz z Lechem nie moze byc zadnym odniesieniem, skoro tamtego dnia tak naprawde nie bylismy w stanie nic zrobic. O przepraszam, honorowe trafienie to zawsze cos - lepiej niz do zera. Mozna mowic ze Lech mial szczescie, bo strzelil jedna czy druga fuksiarska bramke po makabrycznym bledzie Pawelka. OK. Z przebiegu meczu mial jednak o wiele wiecej sytuacji od nas i gdyby naprawde mial pelna fure szczescia, popisujac sie 100% skutecznoscia, wynik meczu moglbyc o wiele gorszy i moze to dopiero otworzyloby niektorym oczy.
Co do kadry naszego zespolu, pisanie o niezliczonej ilosci reprezentantow kraju, przypomina mi zaklinanie rzeczywistosci rodem z sezonu, ktory zakonczylismy na osmym miejscu. Zwlaszcza, ze mowimy tu o takich "reprezentantach" jak Lobo. Prawda jest taka, ze w ofensywie poza P.Brozkiem i Boguskim nie mamy nikogo. Zespol jest calkowicie pozbawiony skrzydel, a w srodku pola gra facet, ktory nawet nie umie biegac (MC).
Poprzedni sezon byl specyficzny. Kazdy powtarzal, ze juz gorzej byc nie moglo. Skorza po przyjsciu wycisnal z tych ludzi maksimum. Efekt tzw."nowej miotly" byl jego ogromnym sprzymierzencem. Zienczuk osiagnal zyciowa forme. Czy sie to komus podoba czy nie, spory wklad w osiagane wyniki, mieli tez Kosa i Jasiek. Dzis zadnego z nich juz nie ma (o Zieniu tez mozna to powiedziec). I jak tu oczekiwac identycznych wynikow, zwlaszcza ze taki Lech w przeciwienstwie do nas, poszedl w miedzyczasie mocno do przodu ?
Ostatnio edytowane przez Eustachy : 04.10.2008 o godz. 13:59.
|