dynek.pl napisał(a):

W Pucharze UEFA (i nie tylko) gorsi od Polski są tylko słabeusze
Gruzja 1, Węgry 1, Słowacja 1, Albania 0, Andora 0, Armenia 0, Azerbejdżan 0, Białoruś 0, Bośnia i Hercegowina 0, Cypr 0, Estonia 0, Wyspy Owcze 0, Finlandia 0, Islandia 0, Irlandia 0, Kazachstan 0, Łotwa 0, Liechtenstein 0, Litwa 0, Luksemburg 0, Macedonia 0, Malta 0, Mołdawia 0, Czarnogóra 0, Irlandia Północna 0, San Marino 0, Słowenia 0, Walia 0
|
Nie zapominajmy, iż z państw za nami: Cypr, Białoruś, Słowacja - miały/mają swojego przedstawiciela w LM.
Jesteśmy na dnie, to niestety widać gołym okiem.
flamengista napisał(a):

Zupełnie nie rozumiem zachwytów pismaków nad grą Lecha.
1. Austria Wiedeń w szczytowej formie była by na ostatnim miejscu, ale pierwszej ligi angielskiej - nie Premiership. Jaki indywidualny poziom wyszkolenia i przygotowania fizycznego pokazali ci zawodnicy, było widać dokładnie w meczu z Lechem. Do tego doszło fatalne ustawienie zespołu na boisku i kuriozalny błąd przy golu na 2-1, dającym poznaniakom dogrywkę.
Do tego należy dodać świetną grę Kotorowskiego, który uratował kilka razy zespół. No i niewykorzystany karny w Wiedniu.
Biorąc to pod uwagę można uczciwie powiedzieć, że Lech zagrał z przeciętniakiem z Austrii jak równy z równym i tylko łut szczęścia przeważył szalę zwycięstwa na ich korzyść (powtarzam, dwumecz był bardzo wyrównany).
2. Lech powstał z połączenia dwóch czołowych klubów naszej ekstraklasy, jest od 3 lat budowany za spore jak na nasze warunki pieniądze. W tym roku poczyniono na prawdę solidne zakupy (wcześniej też nie było gorzej), a i Smuda mógł sobie pozwolić na takie zbytki, jak pozbycie się solidnego Micanskiego. W tej sytuacji widoczna poprawa jakości gry to nie niespodzianka, ale obowiązek. Jeśli Smuda tą drużyną nie odniesie na koniec sezonu sukcesu (MP, ew. PP) - to pewnie wyleci z pracy. Więc pianie z zachwytu nad wymęczonym awansem i chwalenie za pokonanie tak słabej drużyny jak Austria to nieporozumienie.
3. Mimo tej konsekwencji w budowaniu drużyny Lech żywo przypomina Wisłę z dawnych czasów pod rządami Smudy. Nie jest to komplement. Oznacza to, że poznaniacy grają ładną dla oka, ale archaiczną piłkę. Przez 210 minut dwumeczu z Austrią widziałem: gigantyczne dziury między formacjami, mnóstwo indywidualnych, niewymuszonych błędów w środku pola, sporo chaosu. W efekcie Arboleda musiał non-stop toczyć pojedynki 1 na 1 z szarżującym napastnikiem rywala, Kotorowski musiał besztać defensywnych pomocników, którzy zezwalali na liczne strzały z 20-tego metra. Lech nie ma dobrych defensywnych pomocników, słabo gra pressingiem i źle ustawia obronę.
Czy klasowa drużyna pozwoliła by na stratę 2 goli w 2 meczach z rzędu, podczas gdy za każdym razem rozpoczynała te mecze od szybkiego prowadzenia 1-0?
Lech gra klasyczną brazylianę i zostanie pewnie srogo za to skarcony w fazie grupowej. Bo zespoły silniejsze od Austrii bez skrupułów wykorzystają błędy poznaniaków.
Tak więc jeśli Lech wyjdzie z grupy, będę zdumiony. Jeśli powtórzy albo poprawi wynik Wisły (3 punkty) - będę mile zaskoczony.
|
1. Nie porównujmy ligi do pucharów, bo to się mija z celem. Wszyscy wiedzą, że Austria Wiedeń jest gorsza o dwie klasy od Tottenhamu, ale akurat w tym stadium, na tle podobnych zespołów, Austria wypadła w dwumeczu lepiej od Anglików. Drużyna jest źle ustawiana, ale siłę jej stanowi bardzo mocny kręgosłup - Safar, Bąk, Blanchard, Acimović, Okotie. Lech zagrał jak równy z równym, z przeciętniakiem, bo sam jest przeciętny w skali europejskiej, podobnie jak Wisła - niemniej jednak, fartem, bo fartem, ale pokonał go i z tego pismaki się cieszą, że przynajmniej w klasie naszych zespołów potrafimy (Wisła, Lech - wygrywać).
2. Zgoda częściowa co do tego punktu, natomiast budowa zespołu odbywa się w bardzo logiczny sposób, ale wyniki w piłce nie są takie łatwe do przewidzenia. Pierwszy raz sięgnięto po większą gotówkę i kupiono tych piłkarzy, których chciał Smuda - dzięki temu drużynie udało się ograć Austrię Wiedeń, która na pewno nie jest słabą drużyną. To solidny średniak europejski, o klasę lepszy np. od Legii.
3. Smuda gra Brazilianę zawsze, ale bardzo rzadko dostawał lanie o którym mówisz, czy to w Widzewie, czy to u nas, walka zawsze była. To że są dziury to zasługa tego, że jest ten Arboleda, który czyści pole (jeszcze jak jest Bosacki to obrona nie prezentuje się tak słabo), ale to prawda, że defensywnego pomocnika tam nie ma). Niemniej jednak gdyby mieli w środku np. takiego Sobolewskiego, to uważam, że na pewnym poziomie byłaby to drużyna kompletna z dobrą ławką.
4. Wszystko zweryfikuje boisko - mam nadzieję, że wylosują na pierwszy mecz TT(dalej w słabej formie) i będą grać u siebie. Rozwialibyśmy nasze wątpliwości.
Aha, co do bbna, i ToTylkoJa - ile mam powtarzać, to nie jest temat o wzajemnej miłości Legii i Lecha. Proszę moderatora o utemperowanie Panów, a ich posty do wywalenia.