|
Ależ mnie irytuje takie bezkrytyczne podejście nie których kibiców tutaj. Od kilku dobrych lat po frajerskich porażkach w kluczowych dla nas meczach stale daje się słyszeć rozgrzeszające hasła w stylu byliście wspaniali, kochamy Was. Od co najmniej 4-5 sezonów pucharowych stale te same piłkarskie gęby tłoczą nam puste frazesy o tym ,że zostało zrobione wszystko ale niestety kolejny raz się nie udało. Wczoraj znowu mieliśmy dobry przykład zawodowej indolencji , braku elementarnego wyszkolenia oraz totalnej ignorancji i niezaangażowania. 2/3 obecnego składu to ludzie którym się zwyczajnie już nie chce grać , a co gorsza mają świadomość ,że nic za ospałość i nieprzykładanie im nie grozi bo polityka kadrowa władz klubu całkowicie wytrąca z ręki podstawy środek zaradczy trenerowi, jakim jest możność posadzenia jednego czy drugiego lenia na ławce jak się opieprza i wprowadzenie zawodników konkurujących. Taki Baszczyński , Sobolewski, Cantoro czy Głowacki wiedzą ,że równie dobrze mogliby przeleżeć nic nie robiąc 5 meczów pod rząd i tak będą grać w pierwszym składzie bo trener nie ma pola manewru żadnego. Świadomość braku konkurencji totalnie tych ludzi demoralizuje. Mało tego większość z tych piłkarzy "doświadczonych" to ludzie którzy już we krwi mają pucharową porażkę na arenie międzynarodowej. Pewnie ,że pojedyncze mecze mogą remisować czy wygrywać ale chyba chodzi tutaj o to ,żeby stale iść do przodu tzn. awansować do kolejnych rund. Brak awansu z Tottenhamem powinien być końcem dla całego tabunu piłkarskich nierobów mieniących się piłkarzami Wisły. Całe szczęście ,że jest paru młodych rokujących nadzieje na lepszą grę i przede wszystkim zaangażowanych.
Demonizowanie i robienie wielkich herosów z drużyny TT to grube nieporozumienie. W moim przekonaniu byli do ogrania a piłkarze Wisły nie mieli jaj ,żeby wyrwać rywalowi awans z gardła. Nie chciało im się i tyle. Niestety ale wyjście na boisko to jest tak jakby wyjść na plac boju. To powinno być starcie wojowników a nie ckliwych bab które mają pełne gacie i nie mają siły pobiec za spierdal ającym rywalem celem zabrania piłki. Bitwę jaką jest mecz piłkarski najpierw trzeba wygrać we własnej głowie z sobą samym. Trzeba się nad tym skoncentrować a nie mieć taki stan umysłu jakby się właśnie wyszło na przechadzkę po parku. Jest tak mądra maksyma ,że jak się zawali planowanie to znaczy że się planuje zawalić.
Ostatnio edytowane przez Bronex : 03.10.2008 o godz. 16:00.
|