flamengista napisał(a):

|
Biorąc to pod uwagę można uczciwie powiedzieć, że Lech zagrał z przeciętniakiem z Austrii jak równy z równym i tylko łut szczęścia przeważył szalę zwycięstwa na ich korzyść (powtarzam, dwumecz był bardzo wyrównany).
|
Racja. W pierwszym spotkaniu Austria przeważała, a wczoraj Lech stworzył więcej sytuacji do strzelenia bramki, co potwierdzają statystyki tego meczu
http://www.lechpoznan.pl/art,10296,s...ch_austria.htm
Cytat:
|
Lech powstał z połączenia dwóch czołowych klubów naszej ekstraklasy, jest od 3 lat budowany za spore jak na nasze warunki pieniądze. W tym roku poczyniono na prawdę solidne zakupy (wcześniej też nie było gorzej), a i Smuda mógł sobie pozwolić na takie zbytki, jak pozbycie się solidnego Micanskiego. W tej sytuacji widoczna poprawa jakości gry to nie niespodzianka, ale obowiązek. Jeśli Smuda tą drużyną nie odniesie na koniec sezonu sukcesu (MP, ew. PP) - to pewnie wyleci z pracy. Więc pianie z zachwytu nad wymęczonym awansem i chwalenie za pokonanie tak słabej drużyny jak Austria to nieporozumienie.
|
Zależy co rozumiesz pod pojęciem "czołowe". Lech Michniewicza był drużyną, która co jakiś czas pokazywała dobrą grę i osiągała rzadkie sukcesy. Bardziej pasowałoby tu określenie "drużyna środka tabeli".
Co do aktualnej formy i kolejnych już zapowiedzi o majstrze (z których osobiście śmieję się za każdym razem) - być może w tym sezonie uda się coś ugrać. Dla mnie tym "czymś" będzie miejsce na pudle i wydaje mi się, że jest to wykonalne. Na mistrza jest niestety za wcześnie, skoro nie potrafimy wygrywać meczów z Bełchatowem czy Arką, a czuję, że takich wpadek będzie jeszcze kilka (w przym "pomogą" nam dodatkowe mecze PUEFA i PP).