Elendil napisał(a):

zabijcie mnie
zrobiłem wszystko praktycznie bezbłednie... stres był jak jasny gwint, ale opanowałem. Na mieście byłem już całkiem wyluzowany i szło jak po maśle. Za co mnie oblał? Przekroczenie prędkości... japiernicze. Prawko przeszło mi koło nosa,w sumie na własne życzenie. I teraz będzie spinka za drugim podejściem...
a ja po prostu nie chciałem jeździć jak jakas głupia baba, tylko jak normalny facet! Bo daja takim kobiecinom prawko, a potem pół godziny z miejsca ruszają i zapychają wszystko.
|
Niestety na egzaminie trzeba jechać jak baba,zważać uwagę na dozwoloną prędkość i tyle.
Ja powiem szczerze,że ani za pierwszym razem ani za drugim nie miałem w ogóle stresu siedząc już w samochodzie,tylko dla mnie najgorsze było czekanie w poczekalni
