|
Zupełnie nie rozumiem zachwytów pismaków nad grą Lecha.
1. Austria Wiedeń w szczytowej formie była by na ostatnim miejscu, ale pierwszej ligi angielskiej - nie Premiership. Jaki indywidualny poziom wyszkolenia i przygotowania fizycznego pokazali ci zawodnicy, było widać dokładnie w meczu z Lechem. Do tego doszło fatalne ustawienie zespołu na boisku i kuriozalny błąd przy golu na 2-1, dającym poznaniakom dogrywkę.
Do tego należy dodać świetną grę Kotorowskiego, który uratował kilka razy zespół. No i niewykorzystany karny w Wiedniu.
Biorąc to pod uwagę można uczciwie powiedzieć, że Lech zagrał z przeciętniakiem z Austrii jak równy z równym i tylko łut szczęścia przeważył szalę zwycięstwa na ich korzyść (powtarzam, dwumecz był bardzo wyrównany).
2. Lech powstał z połączenia dwóch czołowych klubów naszej ekstraklasy, jest od 3 lat budowany za spore jak na nasze warunki pieniądze. W tym roku poczyniono na prawdę solidne zakupy (wcześniej też nie było gorzej), a i Smuda mógł sobie pozwolić na takie zbytki, jak pozbycie się solidnego Micanskiego. W tej sytuacji widoczna poprawa jakości gry to nie niespodzianka, ale obowiązek. Jeśli Smuda tą drużyną nie odniesie na koniec sezonu sukcesu (MP, ew. PP) - to pewnie wyleci z pracy. Więc pianie z zachwytu nad wymęczonym awansem i chwalenie za pokonanie tak słabej drużyny jak Austria to nieporozumienie.
3. Mimo tej konsekwencji w budowaniu drużyny Lech żywo przypomina Wisłę z dawnych czasów pod rządami Smudy. Nie jest to komplement. Oznacza to, że poznaniacy grają ładną dla oka, ale archaiczną piłkę. Przez 210 minut dwumeczu z Austrią widziałem: gigantyczne dziury między formacjami, mnóstwo indywidualnych, niewymuszonych błędów w środku pola, sporo chaosu. W efekcie Arboleda musiał non-stop toczyć pojedynki 1 na 1 z szarżującym napastnikiem rywala, Kotorowski musiał besztać defensywnych pomocników, którzy zezwalali na liczne strzały z 20-tego metra. Lech nie ma dobrych defensywnych pomocników, słabo gra pressingiem i źle ustawia obronę.
Czy klasowa drużyna pozwoliła by na stratę 2 goli w 2 meczach z rzędu, podczas gdy za każdym razem rozpoczynała te mecze od szybkiego prowadzenia 1-0?
Lech gra klasyczną brazylianę i zostanie pewnie srogo za to skarcony w fazie grupowej. Bo zespoły silniejsze od Austrii bez skrupułów wykorzystają błędy poznaniaków.
Tak więc jeśli Lech wyjdzie z grupy, będę zdumiony. Jeśli powtórzy albo poprawi wynik Wisły (3 punkty) - będę mile zaskoczony.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|