Zupełnie nie takiej gry się spodziewałem.
Przede wszystkim taktyka gry górą na angielski zespół - do ch.a niepodobna.
Bez wiary przez 75 minut nie da się osiągnąć zamierzonego celu. Z wiarą graliśmy ostatnie 5 minut I połowy i ostatnie 10 minut drugiej.
Czym my chcieliśmy zaimponować Tottenhamowi jeśli nie właśnie grą w której widać wiarę w siebie? Przecież już tyle meczy graliśmy w pucharach i było wiadomo że, po pierwsze to sędzia będzie kogutem no i że będzie brakowało szczęścia (samobóje Kłosa z Tbilisi, Jopa z Lazio). Jeśli to tego dołożyć brak wiary w siebie przez tyle minut to nie mogło to się skończyć inaczej.
Odpadliśmy tak samo frajersko jak z PAO. Choć z PAO było mimo wszystko trochę bliżej awansu.
Żal jak cholera... choć może będzie mniejszy jak nas zdyskwalifikuje UEFA
