W sumie coraz bardziej prawdopodobne wydaje mi się, że rzeczywiście tak jak mówicie, PO szybciutko wymięknie. Ale ciekaw jestem jak by się skończyło przy założeniu, że rząd jednak ma cohones i pojedzie po bandzie. Że UEFA i FIFA mają czym straszyć wiemy, ale zastanawiam się czy by się czasem na straszeniu (i teraz myślę, że również tych meczach repry) nie skończyło. Jeśli awansujemy do fazy grupowej, to co? W dwóch grupach porobią walkowery? Trochę by się narobiło smrodu, bo mniej meczów, mniejsze wpływy dla drużyn z biletów, transmisji i wogóle syf straszny. Euro nie sądze by nam zabrali, bo nie robimy go sami, tylko z Ukrainą, a oligarchowie jak mniemam dużo smarowali żeby euro było. A jeśli tylko nam zrobią zonka, to co? Ukraina sama euro nie zorganizuje, bo nie da rady. Kogoś innego jej dokoptują? Ciekawe kogo, może Białoruś albo Mołdawię? Ponadto jeśli rząd byłby konsekwenty, to na pewno by coś na Listkiewicza znalazł, więc może nasz drogi prezes by zechciał załagodzić spór w zamian za utrzymanie ciepłej posadki przy euro? Ale jak mówiłem, są to oczywiście tylko gdybania przy założeniu, że rząd ma jaja. A tego, że jednak UEFA by spełniła groźby też nie można wykluczyć
