Rozśmiesza mnie ten Drzewiecki. Myślał, że jest sprytny. Wykorzystał trybunał arbitrażowy przy PKOL, by wprowadzić kuratora do związku - i myślał, że UEFA z FIFĄ to zaakceptują.
Panie Ministrze, co wolno wojewodzie (Włochom), to nie nam, Polakom.
Rozwalił mnie również dziennikarzyna sportowy z TVN24, który twierdził, że UEFA i FIFA "z pewnością nie przeczytały" raportu o nieprawidłowościach, bo gdyby czytały - to by uznały racje trybunału i ministerstwa.
To tak, jakby wymagać od Dona Corleone, by ukarał Lukę Brasiego - przecież on mordował ludzi!
Przecież Platini i spółka świetnie wiedzą, co się dzieje w PZPN. Bo Listkiewicz i jego spółka to tylko pionki w globalnej piłkarskiej "rodzinie".
Słowem - smutne to i śmieszne zarazem. Smutne - bo beton w PZPN jest nie do ruszenia, chyba że doczekamy Putina, albo choćby Łukaszenki. Śmieszne - bo to nie do pomyślenia, żeby na takim stanowisku (minister w rządzie) zatrudniać tak naiwnych ludzi.
Najwyższa pora powiedzieć Panu Drzewieckiemu, że to nie św Mikołaj roznosi prezenty. Tylko nie w tym tygodniu, za dużo przykrych rewelacji może go załamać.