Dobrze, kontynuacje dyskusji na temat roznicy w poziomie lig uwazam za zbedna. Kazdy rzucil cos od siebie i mysle, ze kazdy po trochu ma nieco racji

Najwazniejsze, ze w Londynie nie bylo widac zadnej roznicy, a Wisla przy odrobinie szczescia mogla pokusic sie o cenny remis. Dlatego nie kupuje tak po prostu tekstow, ze jestesmy w/g jakiejs tam klasyfikacji na 64 miejscu i powinnismy znac swoje miejsce w szeregu, a najlepiej moze w ogole z gory zakladac porazke, bo rozpatrywanie wygranej jest przez niektorych odbierane jako perfidna herezja.
Ja wierze w Wisle i sadze, ze jest w stanie sprawic nam w czwartek mila niespodzianke.