Pastor777, upraszczasz sprawe. Piszesz o przestrzeganiu umowy o prace itp znajdujac pewnego rodzaju alibi dla pana D., ale czy realnie Dawidowski bedac w Wisle kilka lat dluuugich spelnil zadanie wynikajace z kontraktu? Gdybym ja tak "pracowal" u siebie, zostalbym zluzowany przez pracodawce po pol roku

Ma po prostu szczescie, ze podpisal kontrakt, a nie um. o prace. Z tego co wiem jest opcja rozwiazania kontraktu jesli zawodnik zdrowotnie nie jest w stanie podolac grze przez dluzszy okres czasu i jest to praktykowane we Wloszech.
Co do jego postawy. Ostatnia wypowiedz nie tyle jest obrazliwa dla nas Wislakow, ile jest smieszna(?), zenujaca(?). Mysle, ze mial u nas duzy kredyt zaufania, przez 2 dlugie lata leczenia kontuzji nikt mu niczego nie zarzucal. W ostatnim okresie stalo sie jasne, ze wymaganego poziomu nie osiagnie, a zdrowie ma nadal szklane. Ja osobiscie nie widze po nim ani grama walecznosci, agresji, pomyslu na gre. Kompletnie nic. Z jednej strony wspolczuje mu po ludzku serii ciezkich kontuzji, z drugiej patrzac realnie on sam jest swiadomy sytuacji i zachowuje sie mowiac delikatnie jak sęp.On sam musi widziec to, ze nie jest zawodnikiem na miare Wisly , ba nie zalapalby sie w Arce, Slasku, Lechu, KSC etc
Zycze mu, zeby nie strzelil ani jednej bramki dla Wisly po wypowiedzi o "zlosliwym usmieszku pod adresem kibicow Wisly" i tyle. Niech mu sie wiedzie w innym klubie, w innym miescie. Bez zlosliwosci, w formie jaka prezentuje od roku jest graczem na miare obecnej I ligi.