|
Trudno go nie zrozumieć. Na jego miejscu też miałbym dość kibiców. Obrażono go już tyle razy, ale cóż, taki zawód...
Mam tylko dwa pytania do wszystkich maruderów:
- czy to wina Dawidowskiego, że na początku przygody z Wisłą złapał kontuzje?
- czy kontrakt coś dla Was znaczy? Jeśli nie, to mam nadzieję, że nikogo z Was nie oburza zachowanie Kokoszki.
On przestrzega zasad kontraktu, a że doi Wisłę to sorry, ale to właśnie nasz klub wynegocjował z nim taką a nie inną umowę. Gdybym był na jego miejscu (jako obcy człowiek na Reymonta, nie związany z klubem, który przychodzi tu w celach zarobkowych) też bym się nie zgodził na obcięcie pensji. A Wy? Trudno mi uwierzyć, że zaczniecie mnie przekonywać o błędzie. Jeśli doznalibyście w pracy trwałego uszczerbku na zdrowiu i pracodawca musiałby płacić Wam regularną pensję (taką jaką sie zobowiązał), zgodzilibyście się na obcięcie jej o połowę... Mając w dodatku świadomość, że stan Waszego zdrowia prawdopodobnie nigdy więcej nie pozwoli Wam na należyte wykonywanie obowiązków i może to być ostatnia szansa na zarobienie takich pieniędzy? Szczerze wątpię.
|