Bohater antyfaszystów i czytelników GW wychodzi na wolność:
Cytat:
Oskarżony o zarażanie wirusem HIV wychodzi na wolność
Oskarżony o zarażenie wirusem HIV przez stosunki seksualne kilkunastu kobiet Kameruńczyk Simon M. wychodzi na wolność - postanowił w trybie pilnym warszawski sąd rejonowy.
Rozpoczęty w lipcu tego roku proces jest tajny. Rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie Wojciech Małek powiedział, że oskarżony od pewnego czasu przebywał w więziennym szpitalu. Sąd stwierdził dziś, że stan zdrowia oskarżonego Simona M. jest tak zły, że musi on natychmiast znaleźć się w szpitalu w warunkach wolnościowych - powiedział sędzia Małek dodając, że decyzja sądu zapadła w trybie pilnym. Nie wykluczył, że gdyby stan zdrowia M. jeszcze bardziej by się pogorszył, sąd mógłby podjąć decyzję o zawieszeniu procesu. NPB("005");
Areszt zamieniono na zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu. Rzecznik ujawnił, że trwający od lipca tajny proces jest we wstępnej fazie - bliżej początku niż końca. Simonowi M. grozi do 10 lat więzienia.
Po pierwszej rozprawie oskarżony Simon M., wyprowadzany z sali sądowej, mówił do dziennikarzy: jestem niewinny, nikogo nie zaraziłem. To skąd oskarżenia? - pytali wtedy dziennikarze. Simon M. odpowiedział: to jest sprawa polityczna.
Simonowi M. postawiono w sumie 13 zarzutów - 11 dotyczy zakażenia kobiet wirusem, jeden - narażenia kobiety na taką chorobę, a jeden - posiadania bez pozwolenia białej broni. Oskarżony przebywa w areszcie od zatrzymania w styczniu 2007 roku.
Sam Kameruńczyk po zatrzymaniu twierdził, że nie zdawał sobie sprawy, że jest chory i że w 1999 r. przechodził badania, które nie wykazały, iż jest nosicielem wirusa HIV. Z ustaleń policji wynika jednak, że o chorobie informowały go m.in. zakażone kobiety. Niektóre z nich mówiły, że działał z premedytacją i oskarżał je o rasizm, gdy chciały się zabezpieczać.
Simon M. przedstawiał się jako uchodźca polityczny z Kamerunu, poeta, pisarz i dziennikarz. Przyjechał do Polski w 1999 r.
|
....i czasopisma 2
Cytat:
Projekt ustawy reprywatyzacyjnej
czwartek 25 września 2008 04:52
Tusk odda Niemcom Szczecin?
Jeśli w życie wejdzie ustawa reprywatyzacyjna zaproponowana przez rząd Donalda Tuska, Niemcy mogą się domagać zwrotu Szczecina. Powodem jest powołanie się w projekcie na Umowę Poczdamską, która jako polskie określa tereny leżące na wschód od Wisły. Dlatego Niemcy będą mogli żądać np. zwrotu Szczecina - twierdzi "Nasz Dziennik".
if (typeof adserver_emissions == 'object' && adserver_emissions['rectangle srodkowy 300x250'] == true) { document.getElementById('bmone2n5a').style.display = "block"; } Zdaniem historyka Instytutu Pamięci Narodowej, doktora Bogdana Musiała, powołanie się w proponowanej przez resort skarbu ustawie reprywatyzacyjnej na Umowę Poczdamską z 2 sierpnia 1945 roku jest wielkim błędem.
Odpowiednia interpretacja tego zapisu może bowiem doprowadzić do lawinowych żądań zadośćuczynienia dla wszystkich Niemców zamieszkałych dawniej w Szczecinie i na terenach położonych na zachód od Odry, a obecnie należących do Polski.
Musiał wyjaśnia, że w Poczdamie zapomniano o Szczecinie, bo Stalin już wcześniej - 20 lutego 1945 roku wytyczył granice i podjął decyzję o tym, że Szczecin będzie polskim miastem. Jednak podczas obrad poczdamskich najprawdopodobniej po prostu o tym zapomniał.
To daje furtkę do żądania zwrotu miasta Niemcom, albo wypłaty ogromnych odszkodowań - pisze "Nasz Dziennik".
|
ABY SIĘ ŻYŁO LEPIEJ, WSZYSTKIM !