|
to już któryś z kolei bramkarz, który akurat z nami ma dzień konia. Czasami tak jest, że za cholerę nie chce wejść a bramkarz broni nieprawdopodobne setki jak natchniony.
Było, minęło, o kontuzjach nie słychać, najważniejsze.
Teraz Arka, reszta na bok.
|