|
Oglądałem jeszcze raz ten mecz dokładnie, zwracając uwagę na szczegóły, powtarzając kilka razy niektóre fragmenty.
Pierwsza połowa na niezłym poziomie, druga dużo słabsza. W zespole Tottenhamu widać było ogromy potencjał i jednocześnie bardzo kiepska formę - grali bez ładu i składu, bez pomysłu i żadnego błysku - stosunek poziomu gry do możliwości prezentował się o wiele wiele gorzej, niż Wisły w przegranym 1-4 meczu z Lechem.
Praktycznie nie grali jak zespół z Premiership, tylko przypadkowa zbieranina podwórkowych kopaczy, na 10-20% swoich możliwości, jednak kiedy przytrafiały im się momenty błysku, dobrej gry, rozklepywali nasz zespoł i natychmiast stwarzali niemal 100% bramkowe okazje. Na szczęście takich momentów było tylko kilka...
Przed rewanżem szanse oceniam ostrożnie, maksymalnie 50/50. Jeżeli się przebudzą i zaczną grać na swoim właściwym poziomie, jest po nas. Jeżeli nie - to wszystko zależy od formy naszych piłkarzy - jeżeli będzie tak wysoka jak w Londynie, to wówczas będzie można powalczyć o awans - jeżeli nie, to kończymy przygodę z P.UEFA.
|