|
Ja dziś miałem okazję wybrać się do kina na "Elegię". W roli głównej oczywiście Penelope Cruz. Widząc zajawki reklamujące film, spodziewać się możemy jakiejś pikantnej produkcji w stylu Femme Fatale. Nic jednak bardziej mylnego. Co prawda jest kilka scen z roznegliżowaną artystką, ale z pewnością nie możemy powiedzieć, że wątek sprowadza się tylko do doznań cielesnych.
Historia dotyczy romansu znanego profesora sztuki ze studentką i jest chyba swego rodzaju próbą złamania pewnego "tabu". Zakończenie dające sporo do myślenia. Jeżeli ktoś z Was ma ochotę na trochę życiowej refleksji może się wybrać do kina na ten film...
"Kradzione szczęścia nie daje..."
|