|
Kilka gorzkich słów pod adresem TVP.
Sprawa pierwsza zasadnicza. Dlaczego ciężkiej cholery pan Korzeniowski nie mógł załatwić przesunięcia spotkania o marne 10-15 minut? Co, Anglicy mogą dyktować nam rozgrywanie meczu wczesnym popołudniem, a my jesteśmy cioty nie potrafimy załatwić przesunięcia meczu o piętnaście minut? Jestem przekonany, że w TVP pracuje banda zakompleksionych ciot. Przecież przesuwając mecz o piętnaście minut spokojnie można było wyemitować obydwa spotkania na antenie TVP2!
Sprawa druga to niekompetenmcja naszych dziennikarzy. Oni nie mają bladego pojęcia o polskiej piłce klubowej. Jestem przekonany, że gdyby na boisku pojawił się Barreto, to Szpakowski wziąłby go za Marcelo. Przecież on nie był w stanie przeczytać nazwisk naszych piłkarzy. Bogucki, to już jest żenada panowie Szpakowski i Korzeniowski, bo Boguski to reprezentant Polski. Szczytem niekompetencji było natomiast czytanie Singlara jako Szinklera. Pan Szpakowski nie miał absolutnie pojęcia kto zacz ten Singlar, więc bezmyślnie małpował czytanie nazwiska po angielskich komentatorach! Tak, oglądałem mecz na żywo z przekazu amerykańskiej stacji i właśnie w ten sam sposób czytali to nazwisko komentatorzy amerykańscy!
Sprawa trzecia. Poziom komentarza AMERYKAŃSKIEGO i polskiego to dwa światy. Naprawdę dwójki prowadzących zza oceanu słuchało się z przyjemnością, choć stawiali Tottenham w roli faworytów i wyraźnie mecz był pokazywany z punktu widzenia kibica Tottenhamu, to jednak komentarz był bardzo obiektywny. Pomimo przeciętnej postawy angielskiego zespołu, komentatorzy nie silili się na jakieś uszczypliwości, nie załamywali rąk jaki ten Tottenham słaby, że nie radzi sobie z Wisłą. Koncentrowali się na tym co faktycznie dzieje się na boisku, na tym co atrakcyjne, na tym co ciekawe, a nie próbowali za wszelką cenę udowodnić jaki słaby mecz oglądamy. Komentarz był żywy, profesjonalny, ciekawy, rzeczowy i choć czasem zdarzało się komentatorom pomylić naszych piłkarzy, to przynajmniej wiedzieli, że po prawym skrzydle biega Boguski. Szczerze żałuję, że nie mogę oglądać Wisły w pucharach komentowanej w ten sposób na codzień. W Polsce do tego poziomu zbliża się tylko część dziennikarzy Canal+ i Polsatu, pozostali komentatorzy wołają o pomstę do nieba, bo zwyczajnie nie da się ich słuchać. Przeważnie są tak słabi, że trzeba przyciszyć telewizor.
|