Przed meczem taki wynik wynik wziąłbym - jak pewnie wielu z kibiców Wisły - w ciemno.
Po meczu jestem z lekka wkurzony. Frajersko przegrany mecz, podobnie jak ten w Jerozolimie. No i strata punktów do rankingu. Najbardziej boli, że Tottenham nie był na ten mecz jakoś super zmotywowany. Sporą część spotkania Anglicy grali na stojąco, często odpuszczali pressing. A pomimo to wygrali... :| Pierwsza połowa niezła ale w drugiej nie istnieliśmy - tylko czekanie na gwizdek, ten ostatni. Powinien być remis ale z piłkarzem takim jak Diaz nie było szans, musiało się tak skończyć. Jeszcze to markowanie (czyt. podniesie nogi), że niby blokuje centre a jest 3 metry za asystującym przy bramce zawodniku.. Wyczułem, że obecność na boisku tego walecznego, nawet sympatycznego chłopaka, którego lubię, ale który odstaje poziomem od pozostałych, wpłynie niekorzystnie na rezultat.
Pierwsze 90 minut za nami i to czy zostały one stracone (bo remis 1:1 był w zasięgu) okaże się po kolejnych 90 minutach w Krakowie. Mam nadzieje, że ta 2 bramka dla TT nie okaże się decydująca. Nie rozumiem tej radości z porażki, tym bardziej takiej na własne życzenie. Radość zostawię sobie na rewanż kiedy odrobimy minimalne ale jednak straty. A rewanż zapowiada się arcy ciekawie
