Bóg Trybun (objawion) napisał(a):

A wracając do wątku, który zarysował irman - też trochę lat chodzę na Wisłę, pamietam spadek i II ligę - fakt, różne mendy grały w naszych barwach, mieliśmy szyderkę, ale nie było sytuacji, w której większa grupa swoich jedzie po chłopaku, który się stara, w bardzo ważnym meczu. I były też świętości, chłopaki, którym przebaczało sie słabszą grę właśnie ze względu na charakter. (Dla nieco młodszych jeszcze raz przypomnę rewanż z Saragossą i nieopierzonego Baszcza, który mecz zaczyna od strzelenia samobója, gra fatalne 90 minut, przeżywa jakoś dogrywkę i wieńczy dzieło s.......onym karnym. Ludożerka zjadła chłopaka? Nic podobnego. Chłopak dostaje wsparcie, otuchę, bo tego mu najbardziej brakowało.)
|
przypomnij sobie Marka Zająca. On grał według mnie bardzo dobrze, jednak ludzie po nim jechali ostro, ale nigdy sie tak nie zachował jak Pawelek. Takich przykładów było jeszcze kilka i nikt nie zachował się tak jak Mario.
Zgadzam sie z Hebanem w 100%