Wyświetl pojedynczy post
Romy S.
Senior Member
 
 
Od: 07.2005

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#515
Stary 16.09.2008, 05:31
Gazeta Krakowska napisał(a):
Kilkadziesiąt minut przed rozpoczęciem niedzielnego meczu Wisły z Lechem kierownictwo krakowskiego klubu dziękowało na specjalnej uroczystości swoim sponsorom za wsparcie. Była też mowa o tym, w jakim kierunku ma zmierzać "Biała Gwiazda". Dyrektor sportowy Jacek Bednarz wspomniał m.in. o planowanych wzmocnieniach drużyny, w tym znalezieniu konkurenta dla Mariusza Pawełka, który sprawiłby, że bramkarz Wisły będzie bronił jeszcze lepiej. Wypowiadając te słowa Bednarz nie spodziewał się, że wkrótce Pawełek zanotuje najgorszy występ odkąd trafił na ul. Reymonta.

Nie ma co się oszukiwać - Pawełek nie ma dobrej prasy. Chłopak często musi czytać o tym, że Wisła powinna mieć lepszego bramkarza. Być może to powoduje jego niechęć do rozmów z dziennikarzami, jaką prezentuje od jakiegoś czasu. Pawełek ma po prostu ewidentnie żal o krytyczne opinie na swój temat.

Jakby na przekór tym oponiom ten sezon bramkarz Wisły zaczął bardzo dobrze. W lidze bronił równo i najczęściej "na zero". Nikt nie mógł mieć do niego pretensji za stracone gole w meczach z Bełchatowem (samobójcze trafienie Clebera) oraz Cracovią (rzut karny). Nawet w Barcelonie, gdzie puścił przecież cztery bramki, był jedną z jaśniejszych postaci Wisły i uratował ją od jeszcze większej klęski. Dlatego taka postawa, jaką zaprezentował w niedzielne popołudnie musi dziwić. Czy wpływ na to miała przerwa w treningach, spowodowana kontuzją? Może coś innego? Na te pytania Pawełek musi znaleźć odpowiedź wspólnie z trenerem Maciejem Skorżą i to jak najszybciej, bo mecz z Tottenhamem już w czwartek.

Na szczęście Skorża już kilka minut po ostatnim gwizdku wykazał się zdrowym rozsądkiem i zamiast ganić swojego podopiecznego za ewidentne klopsy, wysłał mu sygnał, że wciąż ma zamiar na niego stawiać.
- Mariusz jest silny psychicznie na pewno poradzi sobie z tą sytuacją - stwierdził trener Wisły. - Dla mnie wciąż jest numerem jeden.

Taka postawa trenera Wisły nie może dziwić, bo czy komuś się to podoba czy nie, Pawełek wciąż pozostaje najlepszym i najbardziej doświadczonym bramkarzem w kadrze mistrzów Polski, a nawet jeśli Marcin Juszczyk czy Ilje Cebanu kiedyś osiągną jego poziom, to na pewno z dnia na dzień.
Warto w tym miejscu zwrócić również uwagę, że nie tylko Pawełek jest winny niedzielnej klęski z Lechem. Ktoś przecież pozwolił oddać strzał Rafałowi Murawskiemu przy pierwszej bramce, ktoś inny nie dogonił Tomasza Bandrowskiego przy trzecim trafieniu. Celowo wymieniamy akurat te bramki, bo w nich golkiper Wisły "maczał palce" najbardziej.

Dlatego przed czwartkowym meczem w Londynie piłkarze Wisły muszą odbudować się przede wszystkim psychicznie. Scenariusze można w tej chwili przewidzieć dwa. Albo porażka z Lechem zdołuje ich tak bardzo, że będziemy świadkami kolejnej klęski, albo stanie się dokładnie odwrotnie. Przegrana z poznańskim zespołem będzie zimnym prysznicem, który podziała oczyszczająco na zespół.
Wracając na koniec jeszcze do Pawełka, to warto mu przypomnieć nie tak odległą historię jednego z jego poprzedników. W sierpniu 2001 roku Artur Sarnat zawalił Wiśle w Łodzi mecz z Widzewem, puszczają dwie bramki w samej końcówce, w dodatku na 2:2 i 2:3. I co? I kilkanaście dni później rozegrał mecz życia na Camp Nou, gdzie bronił fantastycznie. Tego też wypada życzyć Mariuszowi Pawełkowi na White Hart Lane.
I ten pogrubiony fragment niech prowadzi Białą Gwiazdę ku chwale !
Animozje na bok i do boju Wisełka !
...nieczytelny...
Odpowiedz cytując