|
Skorza na przedmeczowej konferencji mowil, ze to spotkanie pokaze, w ktorym miejscu sa obie druzyny. Mysle, ze Smuda nie pozostawil mu najmniejszych watpliwosci. Skorza powinien dziekowac niebiosom, ze Lech nie wykorzystal pozostalych znakomitych okazji, bo inaczej skonczyloby sie chyba jedna z najwiekszych kompromitacji w ponad 100-letniej historii Wisly.
Nie jestem typem kibica, ktory po jednej porazce obracalby sie przeciwko trenerowi, ale umowmy sie co do jednego. Jesli po tym meczu Lobodzinski i Cantoro nie wyladuja na liscie transferowej, to bedzie oznaczac, ze mamy dosc powazne problemy, bardzo zle rokujace na przyszlosc. Nie mozna bowiem udawac, ze ktos kto nieustannie zadaje ciosy nozem w plecy, jest przyjacielem. W tym wypadku przyjacielem zespolu Wisly Krakow.
W tym momencie najlatwiej byloby obwiniac po kolei cala obrone, ale ja zwracam uwage, ze w ataku nie bylo lepiej. Ta druzyna jest pozbawiona lidera w ofensywie. To jest ogromny mankament. Dwojka srodkowych pomocnikow, ma ograniczone mozliwosci rozgrywania (cale szczescie, ze Sobol nie oddaje pilek rywalowi w taki sposob jak Cantoro), co przy nieistniejacych skrzydlowych, dopelnia czary bezradnosci. Naprawde nie jest za wesolo. Pawel Brozek, ktory do niedwana jawil sie niemal jako jedyna pewna gwarancja zdobywania bramek, w ostatnich dwoch meczach mial raptem dwie w miare czyste sytuacje strzeleckie...
Druga sprawa, to co w zanadrzu mamy na lawce ? A no Niedzielana, ktory juz nie po raz pierwszy, nie wnosi do gry absolutnie NICZEGO.
Przed meczem pisalem, ze jesli z tak waska kadra chcemy ponownie siegnac po tytul mistrzowski, to przynajmniej na wlasnym boisku musimy wygrywac z bezposrednimi konkurentami. Stalo sie inaczej i w konsekwencji lider wyjechal z Krakowa. Juz teraz widac, ze ten sezon raczej w znacznym stopniu bedzie roznil sie od poprzedniego.
PS. pilkarzem meczu jak dla mnie jest Arboleda, ktory kolejnym swoim doskonalym wystepem przy Reymonta, potwierdzil klase i trzeba mu to oddac.
Ostatnio edytowane przez Eustachy : 14.09.2008 o godz. 19:56.
|