1q2 napisał(a):

|
Stac cie na cos wiecej niz obrazanie trenera i bawienie sie w adwokata milicji?
|
Mnie na już nic więcej nie stać czekam aż TY się wykażesz.
Adwokat milicji . Dobre sobie. Gdyby nie ta "milicja" to byście dzisiaj wszyscy z maczugami latali, a na każdą kosę wcześniej czy później znalazłby się kamień. Większość ludzi wypisujących takie dyrdymały jak np. Eustachy ma z góry wypaczony obraz świata. Dla nich policjant to nie człowiek , tylko pies ,ścierwo z założenia. Mówienie o metodach stalinowskich , stalinizmie i policyjnych oprawcach to grube nadużycie. Dla tych wszystkich ciężko represjonowanych przez policję świat jest czarno-biały , dawanie i dostawanie po mordzie. Bandyci niech szaleją a psy cicho w budach siedzieć. Prawda jest taka ,że policjant w tym kraju nic nie może. Może co najwyżej spokojnie stać i się przyglądać jak szumowina mu ubliża i wali go w pysk. Już o aspekcie rodzinnym ,finansowym nie wspominam. Za takie śmieszne pieniądze to nie wiem czy ktokolwiek w normalnym kraju narażałby siebie (zdrowie i życie) i rodzinę na stres. Widzisz 1Q2 to jest wszystko kwestia doświadczeń. Ja znam prywatnie kilku policjantów ,którzy przez swoje zaangażowanie w tej pracy zyskali wdzięczność ofiar przestępstw (np.ofiary porwań dla okupu) ,ale stracili prawie całe swoje życie rodzinne a także zdrowie. Dlatego przez pryzmat swoich obserwacji i relacji z nimi mam do nich szacunek. Przede wszystkim ci ludzie wiedzą jedno - co to znaczy strach. Jednocześnie nie odżegnuję się opinii ,że policjanci też mogą mieć jak każdy inny człowiek skłonności do nieuzasadnionej agresji. Tacy ludzie nie powinni być eliminowani z policji. Po prostu oni nigdy nie powinni się w niej znaleźć.
Jeśli chodzi o "starannie wyselekcjonowanych" i "trenera" Leo Beenhakkera to takie jest moje zdanie i póki co go nie zmienię. Beenhakkerowi ostatnimi czasy zarzucają wiele rzeczy . Z niektórymi oskarżeniami można polemizować ale póki co w jednym panuje zgoda - Leo przez ostatnie dziesięć spotkań skompromitował nasz kraj i nie ma wstydu ,żeby się podać do dymisji.