Ten mecz niczego nam nie powiedział bo z męskimi niańkami, wuefistami i bankierami po przeciwnej stronie boiska wygralibyśmy nawet jeśli cały ostatni miesiąc nasi zawodnicy nie robiliby nic poza chlaniem i molestowaniem tłumaczki. Grać widowiskowo też nie możemy bo mobilizacja żadna, mimo zapowiedzi Ulatowskiego, że San Marino jest "zawsze groźne". Na ocenę rzeczywistej siły naszej drużyny przyjdzie poczekać do poważniejszych meczów bo również po grillu na stadionie Śląska nie warto wyciągać zbyt daleko idących wniosków.
regan napisał(a):

|
co do kibiców... nauczyli sie ćwoki naszego hsv... jaqdą na 2 strony po kilka minut... a mowia ze nasz doping nie ciekawy
|
michu-kozlowek napisał(a):

|
reprezentacja i jej gra jest mi nadzwyczaj obojętna.
|
Serce rośnie jak się widzi tak silną identyfikację z narodową reprezentacją.