Tekst mnie absolutnie rozwalił.
Aro1234 napisał(a):

Z Anglikami dwie porażki (1:2 w Chorzowie i 1:2 w Manchesterze).
Z Walią dwie wygrane (wymęczone 1:0 u nas po karnym strzelanym na raty przez Żurawskiego i 3:2 w Cardiff po ładnym, zaciętym meczu).
Z Azerami wygraliśmy dwukrotnie, raz 8:0, raz 3:0.
Z Irlandią Północną wygraliśmy w Belfaście 3:0, u nas 1:0, wielce wymęczone.
Z Austrią w Wiedniu wygrana 3:1, u nas 3:2 - po pięknej 1.połowie, w drugiej Austria tak cisnęła, że mogła wygrać...
Reasumując - wyników z Azerami nie liczę - za Leo też z nimi graliśmy i było 5:0 i 3:1.
Jeden dobry mecz z Walią, jeden dobry mecz z Austrią i jeden dobry mecz z Irlandią Północną.
Z Anglikami przyzwoicie, ale jak zwykle bojaźliwie i przegranie.
|
Czyli może podsumujmy inaczej: 10 spotkań w eliminacjach, 8 zwycięstw, 2 porażki z Anglią, bilans bramkowy 27:9, kelnerami w grupie był tylko Azerbejdżan.
Aro1234 napisał(a):

Jeśli chodzi o Orły Beenhakkera.
Z Finlandią 1:3 i 0:0 (warto zauważyć, że z 1.mecz z Finami to był drugi mecz Beenhakkera, więc piach był wkalkulowany).
Z Serbią 1:1 i 2:2 (dwa zacięte mecze na dość dobrym poziomie).
Z Portugalią wygrana 2:1 u nas i 2:2 w Lizbonie. (Mecz pierwszy to legenda, najlepszy mecz w wykonaniu polskiej kadry jaki miałem okazję zobaczyć - żyję od 1990 roku, drugi też był dobry - fakt więcej gry w obronie, ale potencjał portugalskiej ofensywy jest baaardzo duży).
Z Belgią dwie wygrane 2:0 i 1:0. Oba mecze bez historii, zagrane konsekwentnie.
Z Azerami j/w wspomniałem.
Z Armenią u nas 1:0, na wyjeździe 0:1. To był rywal który nam sprawił najwięcej kłopotów. No ale cóż - w Erewaniu wszyscy poza Belgami tracili pkt... Nawet WIELKA Portugalia...
Z Kazachami 1:0 na wyjeździe - warto przypomnieć, że nasi chłopcy mieli dość trudne warunki mieszkalne w dalekim Kazachstanie więc wynik jakoś szczególnie nie dziwi, 3:1 u nas - do czasu zgaśnięcia światła było mizernie, ale później się chłopaki obudziły.
Reasumując: dwa bardzo dobre mecze z Portugalią, dwa dobre z Serbią i Belgią, dwa słabe z Finami, jeden kiepski z Armenią i Kazachstanem, z Azerami dwa zwycięstwa, w tym jedno po mękach.
|
14 spotkań w eliminacjach, 8 zwycięstw, 4 remisy, 2 porażki z Finlandią i Armenią, bilans bramkowy 24:12. W grupie trzy kelnerskie drużyny Azerbejdżan, Armenia i Kazachstan.
Jakby nie patrzeć, Benhałer miał 4 spotkania więcej i były to 4 spotkania z kelnerami. Mimo to odniósł tyle samo zwycięstw co Janas, jego drużyna strzeliła mniej bramek i straciła więcej. Poza jednym meczem z Porugalią graliśmy kupę. Ponadto wspominanie o tym, że Portugalia miała gdzieś tam problemy jest nie na miejscu, bo oni zawsze w eliminacjach się obijają, że przypomnę sławetne 2:2 z Liechtensteinem( przegrywali w tym meczu 2:0). Drużyna topornie biła głową w mur. Zwycięstwa z Belgią były równie wymęczone, co to z Irlandią u siebie za Janasa. Z Finami przegraliśmy i zremisowaliśmy po dwóch żałosnych spotkaniach, gdzie obie drużyny grały antyfutbol. Nie wygraliśmy ani razu ze słabiutką Serbią, w której grają różne przereklamowane drwale, a ich drużyna podówczas nie istniała. Awans na mistrzostwa zawdzięczamy nie naszej dobrej grze, tylko gubieniu punktów przez rywali.
Nazywanie spotkań z Niemcami i Austrią niezłymi meczami w naszym wykonaniu jest już mocnym nadużyciem. Austria przez pierwsze pół godziny meczu miała więcej sytuacji niż Niemcy z kadrą Janasa. Mecz z Niemcami był podobny do tego za kadencji Janasa. Z tą różnicą, że za Janasa desperacko murowaliśmy bramkę i gdyby nie Dudka dowieźlibyśmy 0:0, a za Beenhakker radośnie stwarzaliśmy Niemcom przestrzeń, szwaby na spokoju pykały naszą obronę, na luzie wepchnęli nam dwie bramki, a najlepszym biało-czerwonym i tak był Boruc. W obydwu spotkaniach Polska nie stwarzała zagrożenia pod bramką rywali.
Spójrzmy prawdzie w oczy. Beenhakker oczarował ludzi zwycięstwem z Porugalią, ale poza tym jego wyniki i gra reprezentacji za jego kadencji jest słabsza niż za Janasa. Ja tylko przypomnę, że za Janasa normą było zdobywanie 3 bramek w meczu z niezłymi rywalami np. Włochy, mocniejsza Serbia, Izrael, Chorwacja- to towarzysko, Irlandia, Austria, Walia- o punkty. Za Benhałera więcej niż dwie bramki wpychaliśmy tylko kelnerom i to nie wszystkim.