A' propos Dawidowskiego - jak wywiad powinien wyglądać, aby nie było gierek, kłamstw itd.
Cytat:
Jak pan wytrzymywał psychicznie tę wieloletnią walkę z urazami?
- Kasyno, uroniłem łezkę czy dwie czasem jak przegrywałem, ale kasa sama mi spływała z powrotem na konto. Kupiłem sobie Corvettę, na którą wyrwałem niezłą laskę. Ogółem było trudno, ale dałem radę.
W trakcie pana rehabilitacji gazety i kibice na forach pisali, że nie zgadza się pan rozwiązać kontraktu z Wisłą, bo zarabia w niej krocie. To prawda?
- Powiem tak: jak przychodziłem do klubu, związaliśmy się pięcioletnią, korzystną dla mnie umową. Ja naprawdę chciałem wypełnić ją jak najlepiej, niestety grafik zajęć pozasportowych skutecznie mi w tym przeszkadzał. Ale czy z tego powodu miałem odchodzić? Nie, bo liczyłem, że w końcu wyzdrowieję i zacznę grać. No i doczekałem się swojego come backu. Młoda Ekstraklasa to jest to. Prezentuję się coraz lepiej, nawet Maciej Skorża mówi, że widzi, jak robię postępy, niedługo wywalczę sobie miejsce i udowodnię wszystkim, że jestem lepszy od 17-latków.
Jeśli uda się panu odrodzić i nagle kibice i dziennikarze zaczną znów być mili, jaka będzie pana reakcja?
- Do kibiców w Krakowie nie mam zbyt wielkiego zaufania. Nie wspierali mnie w trudnych chwilach, więc trudno, abym ich teraz kochał. Dlatego jeśli wyjdzie mi dobry mecz i uda mi się nie kopnąć się w czoło, to wrócę na ławkę z podniesioną głową... z przebieżki po linii bocznej.
|