To takie info jeszcze dla niektórych:
Cytat:
Dziewiętnastolatki przeżyją w przyszłym roku chwile grozy - dostaną wezwania do stawienia się przed komisjami lekarskimi w charakterze poborowych. I to pomimo że według licznych zapowiedzi ministra obrony Bogdana Klicha po 1 stycznia pobór miał być zawieszony. Odwieszenie miało być możliwe tylko w sytuacji wojny.
O wojnie, w której Polska miałaby wziąć udział w przyszłym roku, całe szczęście nic nie słychać i nic jej nie zapowiada. Jednak projekt rozporządzenia o poborze 2009 r. już zawisł na stronach internetowych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.
Poza dziewiętnastolatkami do poboru w terminie od 2 lutego do 30 kwietnia 2009 r. wezwane zostaną także starsze roczniki mężczyzn: 1985-1989. Na WKU będą musieli stawić się ci, którzy do tej pory z różnych powodów uniknęli obowiązku stawienia się przed komisją. Co więcej, stawić się będą musiały też kobiety urodzone po roku 1981, które teraz kończą naukę w szkołach medycznych i weterynaryjnych oraz na kierunkach psychologicznych - panie o takich kwalifikacjach są bowiem w naszej armii bardzo poszukiwane.
Według rozporządzenia powszechny pobór zostanie ogłoszony 15 stycznia 2009 r. Czy to jakiś żart ze strony rządu? Czy może zrezygnował on z wcześniejszych zapowiedzi i zdecydował się przedłużyć obowiązek zasadniczej służby wojskowej o kolejny rok?
Te pytania postawiliśmy rzecznikowi resortu obrony Robertowi Rochowiczowi. Według niego pobór rzeczywiście będzie, nie nastąpią natomiast wcielenia do wojska. Poborowi zostaną tylko zarejestrowani. - To będzie mechaniczne wpisanie do komputera - zapewnia Rochowicz i dodaje, że żołnierzami od przyszłego roku zostaną tylko ci, którzy do WKU zgłoszą się jako ochotnicy do wojska.
Aby całkowicie zlikwidować pobór, trzeba zmienić ustawę o powszechnym obowiązku obrony, to ona bowiem narzuca coroczne przeprowadzanie poboru.
Prace nad nowelizacją ustawy trwają i jak zapowiada MON, projekt trafi do Sejmu przed końcem roku. Do czasu przyjęcia ustawy przez parlament i prezydenta MON nie ma możliwości formalnie zawiesić poboru. Może tylko przeprowadzić tzw. pobór zerowy - bez wcielania ludzi do armii. I tak właśnie będzie w styczniu.
Rochowicz zapewnia, że w nowych aktach prawnych słowa "pobór" nie będzie. Komisje wojskowe mają jednak prowadzić rejestrację mężczyzn i kobiet, ale tylko w przypadku wojny będzie to prowadziło dowcielenia do armii. Od 2009 r. badani pod kątem przydatności do służby mają być tylko ochotnicy do armii.
Specjalny komunikat wyjaśniający tę różnicę miał się pojawić na stronach MSWiA razem z projektem rozporządzenia. Miał, ale się nie pojawił z przyczyn, których nie mogliśmy wczoraj ustalić, bo nie udało nam się skontaktować z rzecznikiem tego resortu.
Wrażenie, że minister obrony nie dotrzymał słowa, zapowiadając likwidację poboru, zdaniem Rochowicza wynika z braku precyzji przekazów medialnych. - W społecznym odbiorze powstało wrażenie, że poboru nie będzie, a nam chodziło o to, że nie będzie wcielania do armii - przyznaje Rochowicz.
Trudno jednak nie zauważyć, że to sam minister mówił o poborze, a nie o wcieleniach. Dla przykładu w lutym w programie "Kontrapunkt" w radiu RMF FM Bogdan Klich stwierdził: "Ostatni pobór, który został zainaugurowany w tej chwili, jest rzeczywiście ostatnim poborem i w przyszłym roku już się nie odbędzie".
Krzysztof Kowalczyk
|