Shisha? Wspaniała sprawa

Gdzie palić? W garażu, w domu, na tarasie, w ogródku, na łące...paliłam już chyba wszędzie

Swoją shishunię mam z Egiptu przywiezioną, więc jakościowo to nie jest najwyższa półka, ale wystarczy pokombinować i już jest porządna. Z tytoniu to jabłkowo-truskawkowy albo melonowy, wspaniałe są, bardzo aromatyczne.
Mam jeszcze do was pytanko - jakie macie sposoby rozpalania? Ja na zmianę korzystam z dwóch, ale takiej idealnej metody jeszcze nie odkryłam. Na początku kładłam na cybuch z tytoniem folię aluminiową z dziurkami, potem rozgrzewałam cały węgielek nad ogniem (świeczka/zapalniczka). Jak wydawało mi się, że się ładnie złapał to szybko kładłam na folię i przykrywałam. Ten sposób jest strasznie czasochłonny, bo chwile to mija, zanim się węgielek rozjarzy... i łacinogenny, bo można nerwy stracić, jak żar pryska na wszystkie strony. Ale zaletą jest to, że pali się długo i przyjemnie.
Druga metoda to położenie połamanego węgielka prosto na tytoniu i podpalanie go, kiedy druga osoba ciągnie powietrze przez węża. Rozpala się szybciutko, ale ta "druga osoba" ma nieciekawie bo na początku czuje jedynie obrzydliwy dym "z ognicha". Później dodatkowo dym strasznie gryzie po gardle i przy odrobinie pecha można się nudności nabawić - a wszystko przez oszczędność czasu czyli palenie bez folii.
Chyba zainwestuję w sitko.