Byłem na meczu, i gra w cale nie wyglądała tak źle jak wynik. Śląsk, puki Wiślacy nie padli kondycyjnie, miał 2 sytuacje i strzelił 1 gola. A potem cała Wisła stanęła, zaczęły ich łapać skurcze i takie tam.
Juszczyk dobrze (przy bramkach nie miał szans, a wybronił kilka fajnych piłek, poza tym miał super wybiegi poza pole karne)
Oborna: katastrofa
Pomoc: całkiem dobrze, Śląsk sporo czasu nie mógł wyporwadzić piłki ze swojej połowy, ale jak już wyprowadziła, to.... cóż, Obrony nie było

Atak: Kmiecik się starał, dopuki go nie wygwizdali. On jest jest tai straszny. Dawidowski tragedia. Niedzielan wyróżniał się na plus, szkoda, że nie miał z kim grać.
Generalnie mecz był na 1:2 a nie na 0:4 i nie ma co narzekać na tragiczną młodzież, bo Śląsk grał spięty, w najsilniejszym składzie, po dwóch porażkach.
Gdyby skład był 50%/50% (połowa juniorów, połowa 1 składu) to okazałoby się, że ci juniorzy to niezłe talenciaki i nie widzę Śląska z taką grą jak wczoraj pokazali.