spytaj pilkarzy, czy im bardziej pomaga nieustanny doping, czy "kuuurwaaa" po spartaczonej sytuacji.
Gdy jestem na meczu w okolicach mlyna to nie stoje tylem do boiska, spiewam i mi to wogole nie przeszkadza w ogladaniu meczu. I nie muszę po każdej sytuacji przerywać spiewu by też to przeżywać. Ale emocje wkladam w spiewanie, i jak pokazują mecze u nas z Zaglebiem, ŁKSem czy Cracovią - nawet strata gola nie musi byc powodem do przerwania dopingu, a możde dać zawodnikom kopa do tego by dociągnąć mecz do szczęsliwego końca.
Rozumiem gdy sedzia kręci totalne wały jak Kasierski albo gdy jest karny albo jakis cholernie brutalny faul, ale trzeba sobie miarkować czy dana sytuacja jest na tyle poważna by burzyc jakas chóralną pieśń, ktora napewno daje kopa zawodnikom. Burzenie z byle powodu dopingu to jest zwykla dywersja.
B A i E niech sobie reaguja jak chca, ale takie reakcje bardzo mnie wkurzaly, gdy bywalem na D. Ta trybuna ma byc mlynem, a nie kabina komentatorska C+.