kalashnikov2 napisał(a):

Amauri ma rację, lepszy jest na D kibic ktorego nie interesuje pilka, niż nadpobudliwy fan dobrej pileczki, bo ten pierwszy przynajmniej nie będzie burzyl dopingu chóralnym "kuuurwaaa" po tym jak "Broziowi" pilka odskoczy...
Jeśli już futbol Cię interesować musi ;-) to nic nie szkodzi ;-) byle byś spiewał, i nie przerywał dopingu nawet gdy sędzia gwizdnie cos nie tak, albo gdy rywal sfauluje wislaka etc. Tam się liczy przede wszystkim doping.
|
właśnie o to mi chodziło kalashnikov
już mam szczerze dość takich sytuacji, gdy na Bełchatowie w pewnym momencie 'bitwe gigantów' przerwało donośne '****a' - głośniejsze niż nie jeden okrzyk dopingu...
albo jedziemy 'bo w Krakowie...', jakiś grajek skosi Zienia, a pół D już zapodaje pozdrowienia dla Listkiewicza, zamiast śpiewać swoje
nosz ****a, ktoś mnie chyba źle zrozumiał, wcale nie chodziło mi o to, żeby mieć wyjebane na mecz i wogóle...
ale zdażały się juz przypadki, że 'kibice futbolu' mieniący się 'kibicami Wisły' w przegrywanym meczu np. z ŁKSem siadali i mieli w dupie doping
a Ci, dla których zasada '**** z wynikami, Wisełko jesteśmy z wami' jest esencją życia darli jape tak mocno, że grajki złapały ambicję...
ave Wisła.
edit, bo doczytałem
Wiślak_358 napisał(a):

|
To mam taki pomysł odwróć się w drugą stronę i dopinguj zobaczymy ile wytrzymasz.
|
a skąd wiesz że nie spędzam tak części meczu?