Amauri ma rację, lepszy jest na D kibic ktorego nie interesuje pilka, niż nadpobudliwy fan dobrej pileczki, bo ten pierwszy przynajmniej nie będzie burzyl dopingu chóralnym "kuuurwaaa" po tym jak "Broziowi" pilka odskoczy...
Jeśli już futbol Cię interesować musi ;-) to nic nie szkodzi ;-) byle byś spiewał, i nie przerywał dopingu nawet gdy sędzia gwizdnie cos nie tak, albo gdy rywal sfauluje wislaka etc. Tam się liczy przede wszystkim doping.