Diego Tristan w naszym klubie to wydarzenie porównywalne do ćwierćfinału PUEFA. Abstrahując od tego czy jest to czysty wymysł Białońskiego czy też nie to piłkarz światowego formatu. Nawet w połowie formy z przed kilku lat mógłby w pojedynkę wygrywać mecze w PUEFA, że o Ekstraklasie już nie wspomnę. Nasi zawodnicy mogliby też od niego wiele się nauczyć się w kwestii boiskowego rzemiosła. Za 400 tys. E warto, ale powyżej tej kwoty niestety Wisły nie stać. Jednak z marketingowego punktu widzenia wartość bezcenna, no bo któż nie chciałby oglądać Diego Tristana mijającego Szale, Rzeźniczaka, a następnie strzelając gola lobując Muchę - bezcenne
