Dopóki pan Maciej jest trenerem Wisły, jestem o nią spokojny. Oczywiście żaden trener, nawet najlepszy (a do tych właśnie się nasz coach zalicza) nie gwarantuje samych zwycięstw, ale osoba pana Maćka na stanowisku trenerskim gwarantuje, że poniżej pewnego poziomu nie zejdziemy.
Aż mi głupio, bo do żadnego trenera Wisły, jakiego pamiętam, nie czułem aż takiej sympatii, i nie miałem aż takiego zaufania. Marzy mi się, żeby Nadprezes zmądrzał, i zaproponował panu Maćkowi nowy, lukratywny kontrakt i dał mu komfort pracy.
Skorża wiślackim Fergusonem! Oto moje hasło.
Żeby jeszcze była szansa na jego realizację...
Ps. Jeszcze raz bardzo serdecznie przepraszam Pana, Panie Maćku, że w chwili, w której przychodził Pan do Wisły, zupełnie w Pana nie wierzyłem.