Autentyczna historia
25 minuta meczu, E2 prawie na samej górze i prawie przy E3 - fajne miesca

patrze w prawo, przez ludzi przepychająsie dwie kobiety, bardzo ciemna karnacja, kolo 1.50cm wzrostu, chyba mama z córką, idą z biletami w ręku i patrzą na numery siedzeń. i tak jak w Dniu Świra se mysle "no to ja juz wiem ze one idą na moje miejsce". Okazało sie ze mialy siedzenia dwoch kumpli po prawej z którymi defacto przyszedłem na mecz. widzialem kumpli jak gestykulują i pokazują miejsca rząd wyżej nad nami, dokladnie 2 wolne, zeby sobie tam usiadły. normalne. rozmowy nie slyszalem bo huk jak cholera

w koncu nie wytrzymalem, bo wiedzialem że zaraz te babury nas rozdzielą, zblizylem sie i wygarnąłem - "sluchajcie, przychodzicie w srodek meczu i domagacie sie zwolnienia siedzień ?!?!?!" na to kumpel, - "słuchaj, to hiszpanki, ni w ząb cie nie zrozumią!" ... taaaa... zmieszany stanolem na swoim miejscu a chłopaki nie mogąc sie dogadac staneli rząd wyżej. trudno. ale co dalej. te hiszpanki stanely jak wryte kolo mnie, totalnie zazenowane atmosferą. wogole ze staly to byla jakas masakra. jedna siadla po 10 minutach. druga chwycila koma i dzwonila ale ledwo sie mogla dogadac. jestem cholernie ciekaw co tam mowila. i ....
i.. nie wytrzymały do przerwy
