|
ranny ptaszek
Offline
|
#22

27.08.2008, 16:11
|
Maciej Skorża. I wszystko jasne
Cytat:
Miało być o reprezentacji i powołaniach Leo Beenhakkera. Logicznych i jak najbardziej koniecznych. Są ci piłkarze, których wymagała potrzeba chwili. I tyle. Szerzej - jutro. Teraz parę zdań o wielkim sukcesie Wisły.
Z Barceloną nie wygrywa się, co dzień. Nieważne, w jakich okolicznościach, nieważne - jak umotywowany był rywal i o czym myślał więcej: o niedzielnym meczu z Numancią czy o ganiających za piłką jak szaleni wiślakach.
Guardiola obiecał, że Wisły nie zlekceważy. Słowa dotrzymał. Piłkarze? Ich sprawa, ale jutro w Madrycie na pewno będą się śmiali z Barcy.
Ale nie o Barcelonie chcę napisać. Wisła zagrała znakomicie, Baszczyński był najlepszy, choć - jak każdy nie uniknął pomyłek, do których nikt nie zmusza lepiej niż Barca. Chwała Cleberowi, Brożkom, Diazowi i wszystkim.
Ale to, co mnie najbardziej ucieszyło to... skandowanie kibiców Wisły. Minutę przed końcem cały stadion huczał: "Maciek!!!! Skorża!!!! Maciek!!!! Skorża!!!". Należało się trenerowi. Ten aplauz, docenienie zasług. W mieście, gdzie publiczność jest wybredna, gdzie najbardziej docenia swoich. A jednak... Zespół był pozbawiony serca (Cantoro) i płuc (Sobolewski). A Skorża tchnął ducha, świetnie ustawił i zmobilizował Wisłę. Grał razem z nią - widzieliśmy, jak przeżywał mecz on, jak reagował Guardiola.
I Skorża przeszedł do historii. Dla mnie trener z Radomia - to on, a nie kto inny, będzie następcą Beenhakkera. Na razie, mam nadzieję ostatecznie, przekonał do siebie wszystkich w Krakowie. A to już dużo.
Więcej w konfrontacji z Barceloną, jako trener Wisły, nie osiągnąłby nikt.
Blog Roberta Błońskiego
|
|
|