Wyświetl pojedynczy post
St@chu
Senior Member
 
 
Od: 08.2005

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#449
Stary 26.08.2008, 17:29
Podróżując dziś samochodem usłyszałem w faktach RMF wywiad z jedną z naszych medalistek w kajakach...

Mówi mi ta przemiła pani w radiu, że nie miała kajaka do trenowania i musiała trenować na swoim kupionym osobiście kajaku. Wspominała, że mimo próśb nie otrzymała kajaka od klubu do treningu.

Niebawem wracam do domu, wchodzę do sieci i natrafiam tu na artykuły o tym, że na przygotowania do Pekinu wydaliśmy kilka razy więcej niż na przygotowania do poprzedniej olimpiady.

Zagłębiam się coraz bardziej w czytany artykuł i czytam: Na przygotowania kajakarzy wydano 7,5 mln złotych. Więc zaintrygowany takim obrotem sprawy sprawdziłem sobie ile kosztuje najdroższy kajak jaki mi się uda znaleźć w sieci...

Kosztował on dokładnie 2100,00zł

I teraz pytanie... Gdzie się podziało nasze 7,5 miliona nowych polskich złotych...

To są już ****a jaja, żeby medaliście olimpijscy trenowali na swoim sprzęcie bo nie mogą go dostać od klubu, który na pewno jest dofinansowywany przez państwo.

To są jaja żeby pani, która rzuca oszczepem była wyrzucana ze stadionu bo V ligowy zespół przyszedł na trening,
to są jaja żeby rzucająca bodaj dyskiem kobieta trenowała pod mostem
i to są w końcu jaja żeby Leszek Blanik późniejszy mistrz olimpijski chcąc wykonać skok treningowy w kraju musiał otwierać drzwi do sali, w której trenuje i brał rozbieg na korytarzu...

I dziwić się potem że jesteśmy głęboko w dupie z medalami...

Tak się nie da nic osiągnąć na większą skalę.

I jeszcze jedno zawsze myślałem że to związek jest dla zawodnika a widze że raczej jest na odwrót... Widze to nie od dziś, ale dziś chyba po raz pierwszy uderzył mnie tak dobitny przykład tego co dzieje się w polskim sporcie.
Odpowiedz cytując