pietruch napisał(a):

A ostatnia scena z Tarantino gdy nakłania hotelowego do....
No właśnie, to trzeba obejrzeć!
|
heh , z 4 pokojami to mialem klopot bo film dla mnie jest nierowny a w zasadzie im dalszy pokoj , tym lepszy, gdzie dopiero przy trzecim zaczela sie zabawa na wysokim poziomie.
I co sie okazalo...ano kazdy pokoj rezyserowal inny rezyser , pierwszych 2 nie pamietam - trzeci ,z bachorami - Rodrigez a czwarty.....wiadomo kto
I nie pisze tego jako fanatyk kina Tarantino(choc nim w 100% jestem), tylko obiektywnie cos mi w tym filmie nie pasowalo a dla mnie Tarantino kreci filmy albo genialne, albo Jackie Brown...jedyny ktory pozostawil u mnie maly niedosyt.
No a teraz tylko czekac na Inglorious Bastards ,ktory mam nadzieje wykosi konkurencje tak jak ostatnie jego filmy, czyli Kill Bill i Death Proof
