Mishuh napisał(a):

Chyba nadinterpretujesz... Kolega napisał, że nie podoba mu się takie definiowanie, nie doping. Ja też się zgadzam, że nie mamy prawa mieć w dupie piłkarzy i tego co się dzieje na boisku. I śmiem twierdzić, że jeśli dopingujemy przy stanie 0:4 to właśnie dlatego, że obchodzi nas co się dzieje na boisku.
Nie przychodzę dla konkretnego piłkarza, ale zależy mi by w Wiśle grali jak najlepsi i najlepiej z charakterem.
W zdecydowanej mierze przychodzę dla atmosfery. Ale z tego powodu nie mam zamiaru traktować samego meczu jako zła koniecznego, nie będę zgrywał takiego kozaka i fanatyka. Bo wyszedłbym na hipokrytę.
To już odchodzenie od tematu, ale wydaje mi się, że zbyt często przechodzimy ze skrajności w skrajność. Albo będziemy megafanatykami, którzy mają wyj.bane na zespół, albo będziemy mieli atmosferę jak na Camp Nou. A przecież nie można tak stawiać sprawy. Doping tak, ale doping dla drużyny (niezależnie kto i jak w niej gra- tak?), nie dla wyładowania siebie. Choć oczywiste, że działa to oczyszczająco
|
Widzę, że niektórzy zrozumieli co miałem na myśli
