|
z jednej strony można poteoretyzować , że nie nie powinno się mieszać polityki ze sportem, że co sportowcy winni, itd.
Z drugiej strony, gdybyśmy my jakichś ruskich wylosowali, to co? Byłyby hasła o przyjażni ich i naszej?
Już to widzę i słyszę.
Aaaa, i jeszcze jedno. Niegłupio byłoby się wsłuchać co też na trybunach w takiej Moskwie czy Leningradzie (ups, sorry, to znowu cywilizowany St. Petersburg) na Polskę i Polaków wykrzykują.
Gest Kozakiewicza na Olimpiadzie znikąd się nie wziął.
|