|
Wychodzę z założenia, że jesli Socha ma powiedzmy 500.000 zł na transfery w słabiutkiej Odrze i potrafi za nie kupić graczy, którzy nie tylko rokrocznie utrzymują w lidze Odrę (a zespoły z większym budżetem spadają), ale jeszcze stają się na tyle ciekawymi graczami, że udaje się ich sprzedać do znacznie bogatszych klubów, to mając 10 razy więcej na transfery (umownie oczywiscie, ale różnica pomiędzy Odrą a Wisłą będzie zapewne podobna) i możliwość zaoferowania im pięcio (i więcej) krotnie lepszej płacy, będzie potrafił znaleźć Wiśle zawodników na tyle dobrych, zę nie tylko utrzymają nas w czołówce ligi, ale jeszcze rok rocznie będą podnosić swoją wartość.
Ogólnie ocena Sochy patrząc pod kątem tego, ze nie pozyskał żadnego Żurawskiego do Odry jest zupełną bzdurą, a chyba tak większość z was na niego patrzy. Socha dokonywał takich transferów na jakie pozwalał mu budżet Odry (pod względem wysokości transferu i zarobków) i według mnie wywiązał sie z tego dobrze - Odra od lat utrzymuje się w lidze.
A porównania do Mielcarskiego są już zupełnie abstrakcyjne. Takiego komfortu jaki na starcie kariery otrzymał Grzegorz, nie miał chyba żaden inny dyrektor sportowy. Nie znaczy to, że źle wywiązywał sie ze swoich obowiązków, ale tak naprwdę wcale nie miał trudnego zadania (w porównaniu do Sochy).
|