Ostatnio łapię busa na Zakopiance, kierowca widząc mnie z daleka otwiera już drzwi (takie wypasione automatyczne, co to się otwierają tak szybko jak w tych malutkich mpkach), wjeżdżając na zatoczkę nie zatrzymuje się, jedynie lekko zwalnia. Ja zdębiały, instynktownie wskakuje do środka, ten przyspiesza, zostaję lekko sponiewierany na schodach, zamiast przepraszam, słyszę "Tak wcześnie, a pan już pił".
Tak mnie tym rozbawił, że rezygnuje z kłótni.
Wsiadłem w Borku F., a drzwi zamknęły się dopiero przed Łagienikami, przez co przy tych 100 na godzinę, w środku nie było gorąco...