|
Dobry temat, bo to co Ci miszczowie kierownicy robią przechodzi ludzkie pojęcie. Rajdy po Zakopiance z przepełnionymi busami to już tradycja. I pół biedy kiedy macie przejechać z Krakowa do Myślenic. Gorzej, gdy taki akrobata trafi się na dystansie międzynarodowym.
Miałem taką okazję 3 lata temu, wracając z pracy w Holandii. Trafił nam się szofer, który nie spał od 2 dni. Trzeciego zabierał nas i w połowie trasy wyznał, że na wspomaganiu jedzie. Bynajmniej nie miał na myśli kawy czy Tigera... oczywiście w trakcie jazdy agresja "10", bluzgi na innych kierowców i napinka klaksonem.
Pod Legnicą mało czołówki nie zaliczyliśmy z innym busem przy prędkości 120... od tamtej pory powiedziałem, że wystarczy. Wolę PKS, który mimo wszystko darzę znacznie większym zaufaniem.
Ostatnio edytowane przez Vinci : 18.08.2008 o godz. 20:56.
"Kradzione szczęścia nie daje..."
|