Bus do Wieliczki kilka lat temu:
Pod dworcem dwa busy z tej samej firmy ruszają prawie razem. Po drodze zaczynają się ewidentnie ścigać kto będzie szybciej na kolejnym przystanku i zgarnie więcej klientów. Pawia, Poczta, Mateczny.... pogoń na Wielickiej. Pod wiaduktem jeden zajeżdża drogę drugiemu .... buuuuum . Koniec podróży. Na szczęście tylko kilka osób lekko poobijanych.
Jelenia Góra rok mniej więcej 1999/2000.
Sobota (to ważne) godziny przedpołudniowe. Pociąg do Kraka w środku nocy. Busów 0. Ja mam za sobą kilka godzin podróży z Czech. Ktoś mi mówi, że chyba o 15 jest PKS do Wrocławia a tam jeśli się nie mylę o 17,15 pociąg do Kraka. Szybka decyzja jadę. 14,45 jest autobus. Puściutki. Tylko kierowca, jego żona i na doczepkę mały synek. PKS a jakby wyjazd na rodzinny piknik. Pytam o której będziemy we Wrocku.
- Nooo, ten tego, koło 17,20.
- O 17,15 mam pociąg do Krakowa, utknąłem a jadę od wczoraj...
- A skąd jedziesz.
- A z drugiego końca Czech.
- A wieziesz coś fajnego?
Głowa studenta złapała trop..... plecak ma pęknięty zamek nie tylko przez brudne ciuchy ale głównie przez nadmiar piwa i innych dóbr.
- No jakieś piwo by się znalazło. Wyciągam 2 flaszki.
W tym momencie natychmiastowe depnięcie na gaz..... Na trasie Jelenia - Wrocław mieliśmy JEDEN przystanek. Pytam czy nie powinniśmy się jeszcze gdzieś po drodze zatrzymać bo chyba jesteśmy za wcześnie?
- Eeee Panie, wczoraj jechałem to miałem full, dzisiaj mogę szybciej

))) Pod Wrocław Główny przyjechaliśmy 1/2 godziny przed czasem

)))